• godz: 23:45 data: 2010.02.17
i wtedy coś sobie przypomniałem....
Wklepałem pewien adres w wyszukiwarce, tak dawno już tutaj nie byłem.
Mój mały internetowy pamiętnik.
Kiedyś zastanawiałem się nad tym czy go nie usunąc, ale stwierdziłem po co. Gdybym to zrobił, jaki sens byłby w tym, że tyle notek na nim umiesciłem. W końcu to jest mój "fragment".
Już nie pamietam kiedy ostatni raz byłem na blogach ludzi do których swego czasu czesto zagladałem, zaraz moze to nadrobie, może jeszcze tam są, może tak jak ja nie pisali tam od wielu miesiecy, a kiedys wejda i cos jeszcze napisza
Długo by pisać o tym co u mnie. W jednym zdaniu mozna by powiedzieć, że jestem wierny swoim marzeniom, celom, wartościom. Piszac trochę wiecej, to powiem Wam zbłąkani goście na tej stronie, że się rozwijam. Wiele się u mnie w sumie pozmieniało.
Nie tańcze już turniejowo, ale mam to szczęście, że mogę uczyć innych. Przygotowuje pary do 1 tańca, ale i prowadze zajecia dla takich, którzy przychodza bezinteresowanie, choc może to złe słowo, bo chcą się nauczyć tańczyc. Ale ta nauka jest tylko dla nich, oni sami chca sie czegos nauczyc i szczerze takie pary zawsze najwiecej dają mi radości, jako "trenerowi".
Poznałem tam wielu bardzo wartościowych ludzi, część z nich dla mnie to teraz przyjaciele. Ludzie z którymi można wyskoczyc na imprezke, pośmiać się, zadzwonic co u Was, albo oni tak zadzwonią. Świetna sprawa
Na studiach już niebawem 2 semestr 4 roku się zacznie. Idzie mi całkiem nieźle. Jestem w kole naukowym, w samorządzie studenckim, ocenki są niczego sobie, więc jak najbardziej mam powody do zadowolenia. Poza tym i przede wszystkim mam możliwość doskonalenia swoich umiejetnosci i poszerzania wiedzy, ponieważ juz odbyłem kilka praktyk a obecnie juz od pół roku jestem w rewelacyjnej i bardzo dobrej wrocławskiej kancelarii. Wspiera mnie tam świetny mecenas, który bardzo wiele rzeczy mnie już nauczył a jeszcze wiele ma dla mnie przygotowanych, co mnie niezmiernie cieszy, bo w końcu jak coś się robi to warto dążyć do tego, aby w tym byc jak najlepszym, a takie praktyki jak najbardziej temu służą. W miedzy czasie korzystając z tego że mamy ferie, prawie codziennie mam praktyki w sadzie we Wrocławiu. Jestem tam traktowany jak aplikant, dzieki czemu wymagają ode mnie wiele, ale jeszcze wiecej otrzymuje od nich. Dostaje bowiem zarowno nowa wiedze jak i mozliwosc zobaczenia jak ona funkcjonuje w praktyce.
Jęsli chodzi o uczucia. Może na poczatku powiniennem o tym napisać, a moze w ogóle. Ale pisze tutaj, jako trzeci element mojego zycia. A trzy to moja ulubiona cyfra ;) Mam swoją żabkę, żabkę najpiękniejszą w stawie i tyle Wam starczy ;p
To chyba ty;e ma dzisiaj, zwlaszcza ze chce dokonczyc czytac ksiazke "bogaty ojciec, biedny ojciec". Książke polecam, zmieniła mi sporo w głowie, dzieki niej kilka innych ciekawych pozycji juz przeszło przez moje rece, dzieki czemu nauczyłem się i zrozumiałem bardzo wiele, zwłaszcza, że jeżeli będziesz naprawdę do czegoś dążyć to dasz rade.
Jeśli odpowiesz twierdzocą na 3 pytania : czy moge byc w tym co robie najlepszy ? czy lubie to co robię ? czy jestem w stanie się dla tego poświęcić ? To nie ma innej opcji jak tylko osiagnąc sukces. Zwyciezca to nie ten co wiele razy upada, ale to ten który potrafi szybko podnieść się na nogi. W końcu winners never quit ;)
Ja wiem, że osiągne w życiu sukces. Tobie też tego życe :)

Komentuj(3) • godz: 21:44 data: 2009.08.27
ciagle żyje ;)
Oj dawno tutaj nie byłem, ale cuz zycie leci, sporo by opisywac, moze kiedys bede mial ku temu wene. Generalnie sporo zmian, czy na lepsze mysle ze tak. Zreszta jak sie ma cele, jakies wartosci, i swietnych ludzi obok siebie to jak moze byc inaczej. Dzisiaj napisze pewne opowiadanko z morałem, która dzisiaj usłyszałem:
Leci wróbel, leci, ale w koncu stwierdzil ze go skrzydał bola i ze sie przejdzie. Wyladowal sobie na drodze i idzie twardo do przodu, az tu nagle kon przechodzi obok i załatwia na niego swoją większą potrzebę. Wróbel biedny nie moze wydostac sie z odchodów, az tu nagle podbiega lis, wyciaga wrobla i ten jeszcze nie zdazyl podziekowac, gdy lis go zjadl. Jaki z tego morał ?
Nie każdy kto Cie uwali gównem jest Twoim wrogiem, tak samo jak nie każdy kto Cie z niego wyciągnie jest Twoim przyjacielem.
Pozdrawiam ;)
Komentuj(0) • godz: 12:09 data: 2009.03.9
tak naprawde o tym tylko w oczach możesz poczytać...
Notka ta powstaje dzięki "Kochaj i tańcz"... filmie, który w tak piękny sposób pokazał pasje do tańca, a ta muzyka w tle... warto było to zobaczyć i usłyszeć...
Powiedz mi co naprawde kochasz... pewnie odpowiesz, że bliskich, że swoją drugą połówkę, może ktoś powie że Polske... Powiem Ci coś - jest taka miłość, jej nie każdy doświadcza, choć każdy ma ją na wyciągnięcie ręki... miłość która jest bardzo wymagająca, ale też tak wiele ofiarująca... miłość w której możesz się zatopić, która pozwala Ci być gdzieś indziej... przy niej nie liczy się nic innego... miłość która Ciebie nigdy nie zdradzi, nigdy o Tobie nie zapomnie, zawsze będzie czekać na Twój powrót... Czy już wiesz o czym mówie ? Mówie o życiowej pasji... Czy widziałeś kiedyś oczy tancerza, który kochając taniec oddaje mu sie w pełni na parkiecie ? Czy widziałes oczy partnerki która czeka na każdy gest prowadzenia, który wykona partner ? Czy widziałes jak tancerz opowiada o tańcu ? Ale to nie musi być tylko tancerz, równie dobrze może to być dj puszczający muzykę i bawiący się z publicznością, osoba jeżdżąca konno w momencie gdy jej przyjaciel pędzi w galopie, osoba uprawiająca szermierkę gdy paruje pchnięcie przeciwnika, czy też poprostu kobieta patrząca na kwiaty które tak niedawno zasadziła a teraz własnie pięknie rozkwitają... Tego nie da się opisać w słowach, bo nie ma tak naprawdę słów które by to opisały, nie każdy też skupia się na tyle aby w ogóle to dostrzec a naprawde warto, bo można zobaczyć coś wyjątkowego... Te osoby wiedzą ile ich kosztował każdy moment z pasją, ale wiedza też że nie zamienili by tego na nic innego
Ja jako tancerz, właśnie o tańcu chciałbym napisać. O pasji która tak naprawdę pojawiać zaczęła sie u mnie dopiero po 3 latach tańczenia, gdy zaczęły się moje treningi pod okiem pana Michno, a może nawet później - w momencie gdy zacząłem tańczyć we Wrocławiu...Ale napewno pan Krzysiu Michno tą miłość mi przedstawił...
Czasami gdy teraz brakuje mi sił, przypominam sobie treningi, ten wysiłek, pierwszy turniej z każdą partnerką, radość podnoszonych pucharów, a wcześniej to czego nie potrawię opisać, co towarzyszy tancerzowi przed wejściem na parkiet... Jak pięknym uczuciem był mój pierwszy taniec we fraku z Anią. Śmieszne było to że góra fraku pożyczona była od jednego kolegi a dół od drugiego. Pięknie wtedy było, do tej pory zdjęcie w pozie z Ania daje mi wiele radości... Nie jestem w stanie też opisać słowami uczucia które mi towarzyszyło gdy po 2 latach nieobecności na parkietach mogłem zatańczyć z Ula na turnieju. Teraz mogę czasami pouczyć kogoś tańczyć... Móc patrzec jak własne pary się rozwijają... kocham to... kocham taniec
Taniec jest moją pasją, kocham o nim mówić, kocham go oglądać, choć teraz gdy już nie tańcze turniejowo brakuje mi tego... na szczęście są jeszcze imprezy na których moge sie wyszaleć... czasami znajomi zastanawiają sie skąd ja mam tyle energii... Powiem Wam moją tajemnice, przy czym zacznę od pytania do Was. Czy gdy naprawde kochacie swojego chłopaka czy dziewczynę, brakuje Wam sił na szaleństwa z nimi ? Czy nie zdarza Wam sie przypadkowo a może w pełni świadomie spotkać sie wzrokiem i zobaczyć w nim to co powinno być zawsze ? Jeśli tego nie ma, albo już nie ma to znaczy że ta miłość nie jest Waszą najwiekszą... może kiedyś już przyżyliście prawdziwą miłośc i teraz jest tak jak w filmie powiedziała pani Figrua "to była moją największa miłość mojego życia, ale ją straciłam,kolejne już nigdy takie nie były"... Jeśli straciłeś prawdziwą miłość to czy nie warto spróbować o nią walczyć, a może już walczyłem, a może jeszcze jej nie spotkałeś.... Jak zawsze mój wątek poboczny za bardzo rozbuduje ;) Tajemnica dlaczego mam tyle energii na iprezach i ciagle tańcze jest to że ja naprawde kocham taniec, on daje mi siłę... Prawdziwi tancerze zawsze małą siły na parkiecie i w łózku - ktoś tak powiedział i myślę że wiele w tym prawdy .... Ale wracając do imprez, niestety nie zatańcze tam walca angielskiego... nie będę mógł zatopić się w tym tańcu, dać sie mu porwać rozciągając ramę i prowadząc partnerkę do kolejnego kroku... cięzko też było by znaleźć miejsce aby zatańczyć turniejowe tango, taniec tak szarpany namietnościami...taniec który wyzwala tyle energii... gdy tango jest tańczone to taniec czuć w powietrzu... walca wiedeńskiego również jakoś nie widze na dyskotece,a ten taniec pozwala przenieść się do sali balowej... pozwala poczuć wiatr który towarzyszy parom wraz z kolejnym obrotem
Nauczę sie salsy nauczę sie tanga argentyńskiego... chcę poczuć te tańce... Znajomy opowiadał mi że najpiękniejsza salsa jaką widział była tańczona na Kubie... ludzie tam nie mają łatwego życia, ale potrawia się cieszyć tańcem, który jest dla nich odskocznią... wtedy to są zupełnie inni ludzie... tam nie potrzeba alkoholu żeby odważyć się wyjść na parkiet, ja też nigdy tego nie potrzebowałem... Czy o to chodzi, że aby zatańczyć niektórzy muszą się napić ? Czy wtedy stajesz sie kimś innym ? Tańca nie można się wstydzić... ktoś powiedział, że gdy wychodzisz na parkiet, to masz tańczyć tak jakgdyby nikt na Ciebie nie patrzył. Ja coś dodam jeszcze od siebie... Gdy ktoś się śmieje z tego jak tańczysz, to nie zwracaj na niego uwagi... Gdyby sam potrafił tańczyć, gdyby rozumiał czym tak naprawde jest taniec, że to nie są tylko kroki,ale przede wszystkim nasze uczucia, to by nie miał czasu na śmiech bo sam by tańczył... Ale trzeba też mieć troche dystansu do siebie... Podobno kiedyś do wielokrotnego mistrza świata w tańcach, człowieka który tworzy taniec, na zajęcia indywidualne przyjechał akutalny mistrz świata. Stary mistrz włączył muzykę, po czym zapytał sie aktualnego : to czego mnie nauczysz ? To jest wyraz wielkości tego człowieka... ze potrafiąc tak wiele on ciagle chce sie uczyć, że jest gotowy na słowa krytyki, ale krytyki która ma mu pomóc a nie podbudować ego tego który ją mówi
Warto by się już chyba do końca zbliżać, choć zobaczymy jak to będzie... piszę to co czuję i nie wiem ile jeszcze na to miejsc będe potrzebować :)
Powiedz mi mój gościu, jeżeli jesteś kobietą, czy kiedyś tańczyłaś tak że mogłas sie zapomnieć ze swoim partnerem... Czy to co między Wami było, to była namiętność, chemia.... Czy tego Ci brakuje ? A może masz to ? Coś Ci napiszę, przeczytasz, a potem włączysz jakiś fajny kawałek, najlepiej jakiś nastrojowy, zamkniesz oczy i przeniesiesz się na chwile w to miejsce które Ci opisze...
Jesteś na sali, światła są wyłączone... Sala nie jest duża... parkiet jest przeznaczony specjalnie do tańca... na tej sali trenowali najlepsi tancerze świata... w powietrzu czuć jeszcze pasję, choć przez okna wkrada sie powiew chłodnego powietrza znad oceanu... Na parkiecie odbijają się promyki zachodzącego słońca, które widać zza okna... Zaczyna lecieć muzyka... Twój partner podchodzi od tyłu, delikatnie gładząc Twoje ramie w końcu łapię Cię za dłoń... obraca się, a Wasz wzrok sie spotyka... z jednej strony widać tam namiętnośc i pożądanie, ale zarazem cos czego własnie nie da sie opisać słowami. On trzyma Cię za rękę zdecydowanie, obracając sie poraz kolejny... taniec zaczyna sie rozwijac... to nie są zwykłe kroki... to jest gra dwóch kochanków, takich którzy cieszą się każdą sekundą gdyż wiedzą że ze wschodem słońca ta bajka zniknie... Wygięcie, obrót partnerki teraz jakaś poza, ona go odpycha, on podchodzi zdecydowanie... słońce jest coraz niżej... Ich ciala uczestniczą w jakiejśc grze, tak samo jak ich dusze... wychodzą z sali, idą do pokoju w hotelu... rano ona się budzi, wychodzi na balkon, czuje powiew wiatru, słońce wstaje... odwraca głowe, jego już tam nie ma... to była piękna bajka, będzie jej tego brakować... było cudownie, tak jak mówia o tancerzach... Wróciła do łóżka i zaczęła sie zastanawiać, czy dobrze zrobiła pozwalając mu odejść...
Bardzo sie cieszę że napisałem ta notkę, w niej jestem ja sam... Mam nadzieje że i Wam sie spodobała... Teraz żegnam nie wiem kiedy napiszę kolejną...
Komentuj(2) • godz: 15:39 data: 2009.02.28
next one ...
Przeczytałem kilka rozdziałów "Przebudzenia", cos tam sobie zanotowalem z nich i własnie w oparciu o te notatki co nieco tutaj napisze ...
(…) Nie potrafimy być szczęśliwi tak sobie, po prostu dla samego faktu; żądamy spełnienia jakichś tam warunków. Mówiąc dosadnie – nie potrafimy wyobrazić sobie, że można być szczęśliwym bez spełnienia tych warunków. Nauczono nas wiązać szczęście z ich występowaniem. (…)
coś w tym jest, nie uważacie ? Ja mysle tak: ludzie nie potrafią zadowolic się tym co mają, to chyba normalne, ale według mnie potem są dwie drogi:
jedni wybierają opcje - świat jest zły, nieuczyciwy, nic nie mogę osiągnąć, gdybym wygral w totka, gdybym mial wiecej szczęścia, gdybym poznal kogos fajnego, wszedzie sa układy... wiec siedze, nic nie robie, bo jest zle a jak cos sie zmieni to samo przyjdzie i tyle ....
druga opcja - chciałbym mieć więcej, choć doceniam to co mam teraz bo wiem ile to kosztowało pracy tak mojej jak i innych osob m.in. moich rodzicow... ale nie moge siedzieć, siedzac nic w moim zyciu sie nie zmieni... poza tym gdybym siedział i narzekał co do zaoferowania miałaby moja osoba ? Ludzie maja dość swoich problemow żeby jeszcze moje brac na siebie...
2 opcja wydaje sie lepsza, zresztą Paulo Celho chyba napisal cos w stylu ze czasami potrzeba zmian, bo niby jest ok, jest nam dobrze, ale tak naprawde to juz dawno dla nas to jest za mało, ale boimy sie sięgnąć coś wiecej...
Wracając jeszcze na chwile to przytoczonego fragmentu, wedrowcze odwiedzajacy moj blog - jakze lubie jak Iceflame tak zwraca sie do odwiedzających u siebie :) - popatrz na twarze ludzi których mijasz, wszyscy z problemami, w biegu, ale niektórzy potrafia sie jeszcze usmiechać, czasami tak bez powodu, albo bo np. promyk słońca zaświecil im w twarz... czy Ty potrafisz tez sie usmiechnąć z takiego powodu, przeciez to nic nie kosztuje... Masz zdrowie, masz bliskie osoby niedaleko siebie...wiec masz conajmniej kilka powodow żeby być szcześliwym, ale to nie znaczy że masz nie zdobywać "szczytów" i być jeszcze bardziej szczesliwym...
(…)Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to większość ludzi, którzy słuchają jedynie po to, aby się utwierdzić w tym, co i tak wcześniej wiedzą? (…) Nie chcemy wiedzieć rzeczy nowych, jeśli nas niepokoją. Zwłaszcza, jeśli wymagają od nas zmiany nas samych. A najbardziej nie chcemy ich, gdy wymagają od nas stwierdzenia: "Myliłem się" (…)
Ja bardzo cenie jak ktoś ma swoje zdanie...jestem uparty i nie daje za wygrana jesli to zdanie jest odmienne od mojego, ale lubie podyskutowac bo kto wie może zdam sobie sprawe, ze jestem w błędzie i dzięki takiej rozmowie nie bedę juz musiał wiecej tego błędu popełniać
(…)strach. Nie idzie o to, że boimy się nieznanego. Nie możesz bać się czegoś, czego nie znasz. Nikt nie boi się nieznanego. To, czego się obawiamy, to utrata znanego. Tego właśnie się obawiasz. (…)
Ten fragment bardzo mi sie spodobał. Czasami boimy sie własnie tego ze jak zrobimy krok do przodu to juz nie będzie mozna zrobić kroku w tył, ale po pewnym czasie może sie okazac że ten krok to była szansa własnie na to żeby byc szczęśliwszym, szansa żeby Twoje życie zaczeło wygladać inaczej, a jedyne co Tobie zostanie to pytania: jakby to bylo ? czy teraz jest mi lepiej ? czy warto było stracić "nieznane", zeby być w "znanym" ? czy już jest po staremu, czy już wróciła rutyna, czy już zabrakło szaleństwa, czy to jest własnie to co chcę ? Na część nie możesz odpowiedzieć, ale ostatnie tak szczerze juz jest tak czy dopiero znikasz w "szarym przywiązaniu" pozbawionym energii i optymizmu. A może juz żalujesz swojego wyboru, może nie spodziewałeś sie wedrowcze że tak wiele można było stracić, ale straciłeś to, i nigdy nic nie zrobiłeś, ani nie zrobisz aby to odzyskać ... a może sie myle, w sumie chciałbym sie mylic :) Ja tam planuje nie tylko jeden krok zrobic do przodu, mnie czeka caly maraton :D
Komentuj(2) • godz: 13:47 data: 2009.02.27
:)
Jako że juz prawie pokonalem chorobę przy współpracy z zastrzykami i workiem innych rzeczy oraz o grozo czosnek tez bral udzial w calej akcji, to napisze inna niz zwykle notke :D
Zima na swiecie:
20°C Grecy zakladają swetry (jesli je tylko mogą znalezc).
15°C Jamajczycy wlączają ogrzewanie (oczywiscie, jesli je mają).
10°C Amerykanie zaczynają się trząsc z zimna. Rosjanie na daczach sadzą ogorki.
5°C Mozna zobaczyc swoj oddech. Wloskie samochody odmawiają
posluszenstwa. Norwedzy idą się kąpac do jeziora.
0°C W Ameryce zamarza woda. W Rosji woda gęstnieje.
- 5°C Francuskie samochody odmawiają posluszenstwa
- 15°C Kot upiera się, ze będzie spal z tobą w lozku. Norwedzy
zakladają swetry.
- 17.9°C W Nowym Jorku wlasciciele domow wlączają ogrzewanie. Rosjanie ostatni raz w sezonie wyjezdzają na dacze.
- 20°C Amerykanskie samochody nie zapalają.
- 25°C Niemieckie samochody nie zapalają. Wyginęli Jamajczycy.
- 30°C Wladze podejmują temat bezdomnych. Kot spi w twojej pizamie.
- 35°C Zbyt zimno, ze by myslec. Nie zapalają japonskie samochody.
- 40°C Planujesz przez dwa tygodnie nie wychodzic z gorącej kąpieli.
Szwedzkie samochody odmawiają posluszenstwa.
- 42°C W Europie nie funkcjonuje transport. Rosjanie jedzą lody na ulicy.
- 45°C Wyginęli Grecy. Wladze rzeczywiscie zaczynają robic cos dla bezdomnych.
- 50°C Powieki zamarzają w trakcie mrugania.
- 60°C Biale niedzwiedzie ruszyly na poludnie.
- 70°C Zamarzlo pieklo.
- 73°C Finskie sluzby specjalne ewakuują swiętego Mikolaja z Laponii.
Rosjanie zakladają uszanki.
- 80°C Rosjanie nie zdejmują rękawic nawet przy nalewaniu wodki.
- 114°C Zamarza spirytus etylowy. Rosjanie są wkurwieni.
W ten oto sposob przedstawie swój postulat: ZIMA NIECH SOBIE BĘDZIE W GORACH JA CHCĘ JUZ CIEPEŁKO ;]
 
Komentuj(1) • godz: 20:50 data: 2009.02.13
walentynki ?
Walentynki – święto zakochanych, obchodzone 14 lutego. Nazwa „walentynki” pochodzi od imienia św. Walentego; fo Polski zapożyczone zostało z kultury francuskiej i krajów anglosaskich w latach 90. XX wieku.
Miłość - przywiązanie do kogoś lub czegoś, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu) połączone z wolą i nieraz silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia.
Tęsknota to uczucie braku czegoś lub kogoś istotnego dla danej osoby. Często pojawia się odczuwanie niepokoju, smutku, zamyślenia
Ja zawsze lubiałem to świeto, a to dlatego bo ja je miałem cały rok, ale 14 lutego mimo wszystko potrafiłem zaskakiwać jak nigdy. Życze aby tym osobą które są razem było jak najelpiej, żeby jedynymi łzamki jakie beda leciały z oczu to łzy radości. Oby to jak jutro niektorzy sie zachowują było cały rok. Zeby było coś głębszego niż tylko pociąg fizyczny. Bo jaka jest frajda patrzeć na czyjeś łzy. Pamiętajcie każda Wasza łaza jest na wagę złota. Jeśli chcecie komuś coś powiedzieć zróbicie to, jutro jest świetna okazja, bo Walentynki jakos dodają pewności siebie, bo w końcu można napisac od Twojego Walentego/Walentynki. Ja przyznam sie tak zaczałem swój pierwszy poważniejszy związek. Dlatego nie bójcie sie okazać uczucia i zainteresowania, bo może jutro już będzie za późno, a może dzisiaj własnie jakas osoba, może to chłopak a może brat, siostra, rodzice, przyjaciele czekaja na ciepłe słowo. To nic nie kosztuje a jest bezcenne. Dlatego ja dla Was wszystkich co to czytają przesyłam wielki uśmiech Tunia :) Ale pamietajcie ze jak czasami ktoś powie że mu bardzo miło, ale nic z tego nie bedzie, to nie załamujcie się. Ja wiem ze życie jest za krótkie zeby sie załamywać. Lidera poznaje sie nie po tym ile razy upada, ale jak szybko wstaje. Podziekujcie tej osobie, bo była z Wami szczera, nie oszukiwała Was. Jeśli coś ma być to bedzie, ale czasami trzeba szcześciu pomóc. Dlatego zrób krok, zeby całe zycie nie zastanawiać sie jak ta druga osoba by zareagowała.
Jutro spedzam czas na studniówce z koleżanką, która tutaj ładnie chce pozdrówić i podziekować za zaproszenie :) Dla Ciebie Monik uśmiech wersja extra :D
 
Komentuj(2) • godz: 23:23 data: 2009.02.3
uczucia...
Ta notka tak naprawde bedzie składała sie z kilku czesci, każda z nich będzie należeć do jakiegoś uczucia. Uczucia które jest we mnie, który tkwi i nie razy wychodzi na zawnątrz... Kiedys ogladałem film, prezentował on 4 uczucia, przedstawione w historiach 4 ludzi, przy czym każda z tych historii nachodziła na siebie. Tutaj bedzie łatwiej, ponieważ te wszystkie uczucia i przemyślenia należą do mnie ...
...wiara...
Bardzo wierze w sens tego wszystkiego co sie dzieje, wszystkiego co sie mi przytrafia, czasami nie moge zrozumieć dlaczego spotyka mnie to czy tamto. Czasami uważam że to niesprawiedliwe że nie zasłużyłem, innym razem ciesze sie ponieważ udało mi sie cos osiagnąc. Wierze, że Ten który jest na górze, ja na niego mówie Bóg (czasami Szef) ale każdy może go nazywać inaczej, pomaga mi w życiu. Pomaga mi przezwyciężyć trudności, wiem że w modlitwie moge z nim porozmawiać. On mi nie odpowie, ale czasami bedac np. w kościele i patrzac na obraz wyobrażam sobie że on sie usmiecha i wita mnie u siebie. W czasie tej sesji chyba bardzo mi pomógł św. Józef z Kupertynu,on jaki patron podchodzacych do egzaminow sprawia ze moja reka losuje sprzyjające mi zestawy pytań ;)
 
...wsparcie...
W swoim życiu raz tylko nie miałem świadectwa z paskiem, w drugiej liceum kiedy zabrakło mi 0,02 żeby miec 4,75. Starałem sie ale wtedy intensywnie trenowałem taniec i dojeżdzałem na treningi do Wrocka wiec tak jakos wyszło. Powiecie że to nie jest wyznacznik wiedzy. Odpowiem macie racje. Nigdy nie oceniam ludzi po tym jakim papierkiem sie pochwalą, tylko po tym jacy sa naprawde. Ale wiecie dlaczego zawsze tak mi zależało na dobrych ocenach ? Dlatego bo moi rodzice bardzo ciezko pracuja na to zebym ja i moja siostra moglismy miec to co mamy, a to jak przychodziłem z dobrymi ocenami, jak widziałem ich cieszace sie oczy, to jak chwala sie mna przed znajomymi, to było bezcenne. Ucze sie dla siebie, ale tez dlatego, żeby oni mogli miec ze mnie radość. Tak samo było z tańcami, kiedys oboje z siostra, teraz ona sama dzieku tańcowi i turniejom sprawia ze moga oni sie na chwile przenieść w inny świat, oderwać sie od problemów dnia codziennego. Dlatego marze żeby w przyszłości móc im pomagać, móc ich wyslań co roku na fajne wakacje, bo wiem ile teraz wyrzeczeń sobie robia. W głowie mam słowa mojej mamy do pewnej pani, która wielce zdziwiona odpowiedzia moich rodzicow ze nia maja akcji w funduszach inwestycyjnych i ze zyja chwila, wydajac to co maja na nas, słowe te były następujące: "Gdybym wiedziała że Mateusz nic nie robi, traci tylko pieniadze, to bym kazała mu isc do pracy, ale kiedy widze ze chce sie uczyc i sie uczy to ja moge chodzic w dziurawych butach, ale on skonczy te studia"
 
...ambicje...
W życiu trzeba mieć cele, trzeba mieć marzenia, trzeba życ, bo czas na nas nie zaczeka. Nie ma nic za darmo, a poza tym tylko to na co zapracujemy tak naprawde docenimy. Ja mam cele, chce byc szczesliwy w przyszlosci, chce miec rodzine, dobra prace w której bede mogł sie realizowac, chce zeby rodzice byli ze mnie dumni. Ale moje chce nie kończy się tylko na słowach. Ludzie mówią jak jest źle, jak mało pieniedzy maja, jak nigdy nie wychodza. Pojawia się jednak podstawowe pytanie: co robisz żeby to zmienić, czy chociaż próbujesz to zmienić, czy może przy pierwszej porażce rezygnujesz ? Jedną z moich maksym życiowych tłumacząc ja na polski jest "Zwyciężcy nigdy się nie poddają,a Ci którzy się poddają nigdy nie zwyciężają". Wole wiedzieć co by było jak coś zrobie, aniżeli potem dręczyć sie myslami co by było gdyby. Wyznaczam sobie cele. Jeśli ich nie osiagne w pełni trudno, na nastepny raz postaram sie bardziej, przecież sie nie zabije. Gdyby nie porażki, zwycięstwa by tak nie smakowały. Ale pamiętajmy, że dążąc do perfekcji wybijamy sie ponad przeciętność. A ja nie chce być przecietny, ja chce spełnić swoje marzenia i walcze o to ... Bo marzenia w rzeczywistość zmienie i nawet jeśli z tą rzeczywistościa sie zderze nie poddam sie, bede walczyc, bo przegrać walczac o marzenia to nie to co przegrać w ogóle do walki nie stając...
 
...szacunek...
Każdy zasługuje na szacunek, każdy zasługuje na to żeby wyciągnąć do niego dłoń, kwestia czy on ją wykorzysta. Mam to szczeście, że znam sporo wartościowych ludzi. Spytacie się co rozumiem przez słowo wartościowy, bo przecież każdy ma jakąś wartość. Dla mnie wartościowi są ludzi, którzy nie sa fałszywi, ta jedna cecha wystarczy żeby w moich oczach być kimś wartościowym. To są ludzie, którzy nie wstydza sie swoich błędów, ale chca je poprawiać. To sa ludzie którzy mają cele, którzy mają pasje, którzy żyją, a nie tylko egzystują. Bardzo dziękuje Wam za to że jesteście, dziękuje za tych których poznałem, których poznaje i których poznam...
 
...tęsknota...
Tutaj wykorzystam pewne fragmenty z opisów osob które znalazłem w sieci, gdyż ładnie pokazują to co chce powiedzieć, ale i ode mnie pare liter bedzie ;) Mam nadzieje, że jeśli te osoby trafią kiedyś na ten blog, nie beda miały mi tego za złe.
Widziałeś kiedyś tęsknotę...?
Nie ? ...
To spójrz na mnie.
Spójrz mi prosto w oczy i powiedz co widzisz ...
Łzę...?
To nic...
Teraz dotknij serca...czujesz?
Tak...to ból,
Ból, który nie ustąpi.
Zobacz na usta...
Spójrz...one czekają żeby znów poczuć tą magię
A teraz powiedz, co Ty czujesz...?
Nic...?
Smutek...?
Żal...?
No powiedz!
To przecież nie boli...
Mówisz, że chcesz mojego uśmiechu...
Daj powód,
Daj wiarę,
Zaufaj...
...ja i tak Cię kocham.
Za uśmiech,
Za sposób bycia,
Za...wszystko.
Wiem, że Cię kiedyś zobaczę,
Dotknę,
Przytulę,
Poczuję Twego serca bicie.
Teraz pomyślę o Tobie,
O tym jak będzie,
O Nas,
O wszystkim.
I wiesz...maluje mi się uśmiech,
A wraz z nim łzy spływają...
A teraz cos do Ciebie, jeśli to czytasz to wiesz że do Ciebie:
Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo mało...
... czas pokaże czy będzie lepiej...
Brakuje mi drugiej osoby, ale wierze że ja znajde. Nie popełnie błędów z przeszłości, nie dam siebie za darmo, znam swoją wartośc, ja docenie "ją" a ona chce żeby doceniła mnie. Dam "nam" wiecej czasu. Wierze, że bedziemy szczęsliwi
 
Komentuj(4) • godz: 14:37 data: 2008.12.31
Nowy Rok
Jako że zbliża sie Nowy Rok chciałbym Wam wszystkim zyczyć duzo szcześcia, niech każdy w tym pojęciu zmieści czego tylko zapragnie. Zycze aby z każdym dniem było Wam bliżej o krok do spełnienia waszych marzeń, do zrealizowania Waszych celów. Abyście mieli siłe nie raz mimo niepowodzeń iść do przodu. Abyście nie bali sie stracic czasu, gdyz ten i tak uplynie. Abyście potrafili zaryzykować i uwierzyć w to ze szczescie czasami jest tak blisko. Pozdrawiam Wszystkich
Mateusz 'Tunio' :)
 
Komentuj(2) • godz: 17:47 data: 2008.11.29
bajka ;)
"Pewien młodzieniec chwalił się że ma najpiękniejsze serce w dolinie.
Chwalił się nim na rynku
i zebrał się ogromny tłum by je podziwiać bowiem było w swym kształcie perfekcyjne.
Nie miało żadnej skazy, było przepiękne, gładkie i błyszczące.
Biło bardzo żywo.
Chłopak krzyczał na cały głos że nikt nie ma piękniejszego serca od niego
i wszyscy mu potakiwali bowiem jego serce było idealne.
Jednak w pewnym momencie jakiś strzec z tłumu krzyknął:
Dlaczego twierdzisz że twoje serce jest najpiękniejsze
skoro moje jest o wiele piękniejsze od twojego.
Młodzieniec bardzo się zdziwił słysząc te słowa
a potem spojrzał na serce starca i się zaśmiał.
Serce starca biło bardzo żywo,
być może nawet żywiej od serca młodzieńca
ale było to serce poorane rozlicznymi bruzdami,
serce w którym było wiele brakujących kawałków.
Wiele tez w nim było kawałków które do tegoż serca nie pasowały.
Było to serce brzydkie które w żaden sposób nie mogło się równać
z nieskazitelnym sercem młodzieńca.
Chłopak zapytał się dlaczego starzec uważa że jego serce jest piękniejsze
skoro wszyscy widzą, że nie jest ono nawet w części tak piękne
jak jego własne serce.
Wtedy starzec rzekł, że w życiu nie zamieniłby tego serca na serce młodzieńca.
Powiedział też aby młodzieniec spojrzał na jego serce i wskazując na blizny rzekł.
Widzisz te blizny i brakujące kawałki.
Nie ma ich tu dlatego, że ofiarowałem je z miłości dla wielu osób
a niesie to ryzyko bo często się zdarza,
że sami ofiarowujemy uczucie dla innych ,
ale oni nie dają nam nic w zamian.
Stąd te blizny bo choć dałem im cześć swojego serca, oni nie dali mi nic.
Jeśli natomiast spojrzysz uważnie dostrzeżesz,
że wiele kawałków do mojego serca niezupełnie pasuje.
Są to kawałki serca innych, które oni mi ofiarowali
i które znalazły stałe miejsce w moim sercu.
Dlatego moje serce jest piękniejsze od twojego.
Natomiast te bruzdy, które widzisz zrobili ludzie nieczuli,
ludzie, którzy mnie zranili.
Wtedy młodzieniec spojrzał na starca, zrozumiał i zapłakał.
Potem wziął kawałek swojego przepięknego serca i ofiarował go starcowi,
a starzec zrobił to samo.
Padli sobie w ramiona i rozpłakali się po czym odeszli razem w wielkiej przyjaźni.
Młodzieniec włożył część serca starca do swojego serca
w miejsce brakującego kawałka który dał starcowi.
Ten nowy kawałek pasował tam, choć nie idealnie,
co zmąciło doskonałą harmonię serca młodzieńca.
Nigdy jednak wcześniej serce młodzieńca nie było tak piękne jak w tym momencie
i młodzieniec dopiero teraz to zrozumiał
Pracuj tak, jakbyś nigdy nie potrzebował pieniędzy,
tańcz tak jakby nikt na ciebie nie patrzył
i zawsze kochaj tak jakbyś nigdy wcześniej nie kochał"
 
Komentuj(1) • godz: 20:50 data: 2008.11.16
dawno nie pisałem ...
To nie bedzie wieksza notka, na ta wieksza mam juz temat tylko jakos zabrac sie za nia nie moge, teraz przedstawie pewna mysl, ktora bardzo mi sie spodobała
Jeżeli coś kochasz, daj mu wolność. Jeżeli wróci do Ciebie, jest Twoje. Jeżeli nie wróci, oznacza to, że od początku Twoje nie było.
 
Komentuj(2) |